piątek, 18 stycznia 2013

Chapter 1

Wrzesień 2012 .

Było ciepło , lecz nie dało się iść bez założonej bluzy . Kończyła się już pakować , gdy usiadła i po raz kolejny rozmyślała, czy dobrze postępuje . Zostawiała tak naprawdę wszystko . Przyjaciół , dom , rodzinę . Jedzie do nieznanego jej miejsca , gdzie jej marzeniem jest uczyć się , lecz nie wie , czy warto . Brały ją myśli , czy jest pewna tego , co chce zrobić . Nie wiedziała , czy warto . Czy warto , aż tak się poświęcać . Czy to wszystko , czego dozna w Londynie , będzie porównywalne do tego , co spotyka ją w Warszawie . Nie była po prostu na tyle przekonana . Chodziła nerwowo po pokoju , co chwilę przecierając suche czoło . Po chwili , stanęła przy lustrze i spojrzała na siebie . Ogarniały ją przeróżne myśli na wszelkie tematy . Spakowała kosmetyczkę , zostawiając pustkę na szafeczce w łazience i wyszła . Stanęła w progu pokoju z walizką i spojrzała jeszcze raz na okno , przez które widziała park .  Nienawidziła tego widoku , może też i dlatego , że zazdrościła . Miała wszystko , co można było kupić , ale nadal czegoś w jej życiu brakowało . Brakowało jej prawdziwej miłości , takiej której by nigdy nie zapomniała i zostawiła . Jej przemyślenia przerwał ciepły głos matki , która wołała ją do auta .

 - Już , chwila . - krzyknęła , biorąc ostatni bagaż do salonu . 

Nagle zza roku , wyskoczył jej starszy brat , który chciał najwyraźniej pożegnać się z siostrą . 

 - Kamila , może Ci pomóc ? - zapytał . 
 - No pewka . Tylko powiedz mi od kiedy ty taki miły jesteś ? - zaśmiała się . 
 - Wiesz , będę tęsknił ... 
 - Nie kłam . 
 - No dobra , będę mieć twój pokój . - uśmiechnął się , schodząc szybszym krokiem z walizką . 
 - CZUBEK ! - krzyknęła , biegnąc za nim . - Maciek cwelu , gdzie ty idziesz? Auto stoi tam . - zaśmiała się pokazując w stronę wyjścia . 

Wsiadła do auta , ostatecznie zastanawiając się , czy dobrze postępuje . Auto ruszyło , a ona wślepiona w tylne lusterko , obserwowała jak jej dom jest coraz dalej , aż w końcu znika . Przy każdym znaku stopu , zastanawiała się czy to nie jest pora aby wyjść z auta i odpuścić sobie cały wyjazd , lecz nie mogła tego zrobić już rodzicom . Zbierali przez kilka lat na studia , mieszkanie aż w końcu się udało i nie chciała robić im przykrości , chodź na pewno na sercu zrobiło by im się milej , jeśli zauważyli by , że będzie tęsknić .

Włączyła telefon po czym wysłała SMS do swojej przyjaciółki Agi :

'będę tęsknić xx . widzimy się za trzy miesiące . Pamiętaj , nie zapomnę nigdy o Tobie , bo takiej wiedźmy nikt nie zapomni . '

  Gdy pisała owego esemesa , słona łza spłynęła po jej policzkach , a ona mimo to się uśmiechała do ekranu telefonu , po czym otarła go z łez . Energicznie schowała telefon do kieszeni dżinsów , spoglądając na widok zza szyby . Byli już na Okęciu . Jej serce biło jak szalone , a ona czuła się ,jakby miało zaraz wyskoczyć . To samo czuła przed ważną kartkówką , lecz z mniejszą mocą . Czuła się naprawdę źle . 
      - A więc , czas się żegnać . - odparła , przysmuconym głosem mama .
      - Chyba tak . - przełknęła ślinę .
   
Gdy się żegnała , rowki koło oczu wypełniły się łzami . Zastanawiające jest to , że to nie były łzy smutku , to raczej były łzy radości , spełnienia . Wsiadła przygnębiona do samolotu po czym wsadziła słuchawki do uszu i przymknęła oczy . Potrzebowała spokoju , wytchnienia , lecz stewardessa prosząca aby zapiąć pasy przeszkodziła jej .

Jedzie do nowego miejsca , nowego domu w którym stworzy swój azyl . Nikt nie będzie miał prawa głosu pomijając ją . To będzie jej nowe miejsce w którym będzie mogła posiedzieć w samotności , popłakać czy też posiedzieć ze znajomymi .

***

Czy dobrze robię ? Nie wiem . Czy aby na pewno tego chcę ? Nie wiem . Czy mam jeszcze czas na wycofanie ? Nie mam , ani sekundy . Siedziałam tam , co chwilę poprawiając moje włosy i zmieniając piosenkę w telefonie . Postanowiłam , że podejdę do barku , gdyż w tym samolocie wyjątkowo nie podchodzili i kupię sobie jakąś gorącą czekoladę czy coś w tym stylu . Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam , był przecudowny wysoki mulat , o spojrzeniu tak magicznym , że można było by za nie zabić . Byłam wręcz zauroczona jego brązowymi spojówkami , gdy on spojrzał na mnie , a ja nie wiedząc co mam zrobić po prostu powędrowałam wzrokiem na kogo innego w pobliżu i podeszłam bliżej . Chodź czułam , że go gdzieś wcześniej widziałam . Ta twarz . - powtarzałam sobie w mojej prywatnej przestrzeni . Skądś ją znam . Tylko skąd .

***

Siedziała na fotelu , popijając gorącą czekoladę zastanawiając się , kim mógł by być brunet którego spotkała . Cały lot , przeznaczyła na przemyślenia w jego kierunku , lecz wszystko poszło na marne . Energicznie wyciągnęła pogiętą kartkę z kieszeni , na którym mama zapisała jej adres , gdzie znajduje się dokładnie jej mieszkanie . Stała przed lotniskiem , lecz nie wiedziała jak poprosić o taksówkę , gdy nagle owy mulat podszedł do niej i zamówił jej taksówkę . Jedynie co zrobiła to przestraszyła i ledwo co wydukała " thank you " .