Było ciepło , lecz nie dało się iść bez założonej bluzy . Kończyła się już pakować , gdy usiadła i po raz kolejny rozmyślała, czy dobrze postępuje . Zostawiała tak naprawdę wszystko . Przyjaciół , dom , rodzinę . Jedzie do nieznanego jej miejsca , gdzie jej marzeniem jest uczyć się , lecz nie wie , czy warto . Brały ją myśli , czy jest pewna tego , co chce zrobić . Nie wiedziała , czy warto . Czy warto , aż tak się poświęcać . Czy to wszystko , czego dozna w Londynie , będzie porównywalne do tego , co spotyka ją w Warszawie . Nie była po prostu na tyle przekonana . Chodziła nerwowo po pokoju , co chwilę przecierając suche czoło . Po chwili , stanęła przy lustrze i spojrzała na siebie . Ogarniały ją przeróżne myśli na wszelkie tematy . Spakowała kosmetyczkę , zostawiając pustkę na szafeczce w łazience i wyszła . Stanęła w progu pokoju z walizką i spojrzała jeszcze raz na okno , przez które widziała park . Nienawidziła tego widoku , może też i dlatego , że zazdrościła . Miała wszystko , co można było kupić , ale nadal czegoś w jej życiu brakowało . Brakowało jej prawdziwej miłości , takiej której by nigdy nie zapomniała i zostawiła . Jej przemyślenia przerwał ciepły głos matki , która wołała ją do auta .
- Już , chwila . - krzyknęła , biorąc ostatni bagaż do salonu .
Nagle zza roku , wyskoczył jej starszy brat , który chciał najwyraźniej pożegnać się z siostrą .
- Kamila , może Ci pomóc ? - zapytał .
- No pewka . Tylko powiedz mi od kiedy ty taki miły jesteś ? - zaśmiała się .
- Wiesz , będę tęsknił ...
- Nie kłam .
- No dobra , będę mieć twój pokój . - uśmiechnął się , schodząc szybszym krokiem z walizką .
- CZUBEK ! - krzyknęła , biegnąc za nim . - Maciek cwelu , gdzie ty idziesz? Auto stoi tam . - zaśmiała się pokazując w stronę wyjścia .
Wsiadła do auta , ostatecznie zastanawiając się , czy dobrze postępuje . Auto ruszyło , a ona wślepiona w tylne lusterko , obserwowała jak jej dom jest coraz dalej , aż w końcu znika . Przy każdym znaku stopu , zastanawiała się czy to nie jest pora aby wyjść z auta i odpuścić sobie cały wyjazd , lecz nie mogła tego zrobić już rodzicom . Zbierali przez kilka lat na studia , mieszkanie aż w końcu się udało i nie chciała robić im przykrości , chodź na pewno na sercu zrobiło by im się milej , jeśli zauważyli by , że będzie tęsknić .
Włączyła telefon po czym wysłała SMS do swojej przyjaciółki Agi :
Gdy pisała owego esemesa , słona łza spłynęła po jej policzkach , a ona mimo to się uśmiechała do ekranu telefonu , po czym otarła go z łez . Energicznie schowała telefon do kieszeni dżinsów , spoglądając na widok zza szyby . Byli już na Okęciu . Jej serce biło jak szalone , a ona czuła się ,jakby miało zaraz wyskoczyć . To samo czuła przed ważną kartkówką , lecz z mniejszą mocą . Czuła się naprawdę źle .
Włączyła telefon po czym wysłała SMS do swojej przyjaciółki Agi :
'będę tęsknić xx . widzimy się za trzy miesiące . Pamiętaj , nie zapomnę nigdy o Tobie , bo takiej wiedźmy nikt nie zapomni . '
- A więc , czas się żegnać . - odparła , przysmuconym głosem mama .
- Chyba tak . - przełknęła ślinę .
Gdy się żegnała , rowki koło oczu wypełniły się łzami . Zastanawiające jest to , że to nie były łzy smutku , to raczej były łzy radości , spełnienia . Wsiadła przygnębiona do samolotu po czym wsadziła słuchawki do uszu i przymknęła oczy . Potrzebowała spokoju , wytchnienia , lecz stewardessa prosząca aby zapiąć pasy przeszkodziła jej .
Jedzie do nowego miejsca , nowego domu w którym stworzy swój azyl . Nikt nie będzie miał prawa głosu pomijając ją . To będzie jej nowe miejsce w którym będzie mogła posiedzieć w samotności , popłakać czy też posiedzieć ze znajomymi .
***
Czy dobrze robię ? Nie wiem . Czy aby na pewno tego chcę ? Nie wiem . Czy mam jeszcze czas na wycofanie ? Nie mam , ani sekundy . Siedziałam tam , co chwilę poprawiając moje włosy i zmieniając piosenkę w telefonie . Postanowiłam , że podejdę do barku , gdyż w tym samolocie wyjątkowo nie podchodzili i kupię sobie jakąś gorącą czekoladę czy coś w tym stylu . Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam , był przecudowny wysoki mulat , o spojrzeniu tak magicznym , że można było by za nie zabić . Byłam wręcz zauroczona jego brązowymi spojówkami , gdy on spojrzał na mnie , a ja nie wiedząc co mam zrobić po prostu powędrowałam wzrokiem na kogo innego w pobliżu i podeszłam bliżej . Chodź czułam , że go gdzieś wcześniej widziałam . Ta twarz . - powtarzałam sobie w mojej prywatnej przestrzeni . Skądś ją znam . Tylko skąd .
***
Siedziała na fotelu , popijając gorącą czekoladę zastanawiając się , kim mógł by być brunet którego spotkała . Cały lot , przeznaczyła na przemyślenia w jego kierunku , lecz wszystko poszło na marne . Energicznie wyciągnęła pogiętą kartkę z kieszeni , na którym mama zapisała jej adres , gdzie znajduje się dokładnie jej mieszkanie . Stała przed lotniskiem , lecz nie wiedziała jak poprosić o taksówkę , gdy nagle owy mulat podszedł do niej i zamówił jej taksówkę . Jedynie co zrobiła to przestraszyła i ledwo co wydukała " thank you " .
- Chyba tak . - przełknęła ślinę .
Gdy się żegnała , rowki koło oczu wypełniły się łzami . Zastanawiające jest to , że to nie były łzy smutku , to raczej były łzy radości , spełnienia . Wsiadła przygnębiona do samolotu po czym wsadziła słuchawki do uszu i przymknęła oczy . Potrzebowała spokoju , wytchnienia , lecz stewardessa prosząca aby zapiąć pasy przeszkodziła jej .
Jedzie do nowego miejsca , nowego domu w którym stworzy swój azyl . Nikt nie będzie miał prawa głosu pomijając ją . To będzie jej nowe miejsce w którym będzie mogła posiedzieć w samotności , popłakać czy też posiedzieć ze znajomymi .
***
Czy dobrze robię ? Nie wiem . Czy aby na pewno tego chcę ? Nie wiem . Czy mam jeszcze czas na wycofanie ? Nie mam , ani sekundy . Siedziałam tam , co chwilę poprawiając moje włosy i zmieniając piosenkę w telefonie . Postanowiłam , że podejdę do barku , gdyż w tym samolocie wyjątkowo nie podchodzili i kupię sobie jakąś gorącą czekoladę czy coś w tym stylu . Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam , był przecudowny wysoki mulat , o spojrzeniu tak magicznym , że można było by za nie zabić . Byłam wręcz zauroczona jego brązowymi spojówkami , gdy on spojrzał na mnie , a ja nie wiedząc co mam zrobić po prostu powędrowałam wzrokiem na kogo innego w pobliżu i podeszłam bliżej . Chodź czułam , że go gdzieś wcześniej widziałam . Ta twarz . - powtarzałam sobie w mojej prywatnej przestrzeni . Skądś ją znam . Tylko skąd .
***
Siedziała na fotelu , popijając gorącą czekoladę zastanawiając się , kim mógł by być brunet którego spotkała . Cały lot , przeznaczyła na przemyślenia w jego kierunku , lecz wszystko poszło na marne . Energicznie wyciągnęła pogiętą kartkę z kieszeni , na którym mama zapisała jej adres , gdzie znajduje się dokładnie jej mieszkanie . Stała przed lotniskiem , lecz nie wiedziała jak poprosić o taksówkę , gdy nagle owy mulat podszedł do niej i zamówił jej taksówkę . Jedynie co zrobiła to przestraszyła i ledwo co wydukała " thank you " .
Jeju.♥ Jak Ty cudownie piszesz! Czekam na dalszą część. Mój blog nawet się z tym nie równa. Szybko następny, proszę.♥
OdpowiedzUsuńoj tam :D bez przesady :* staram się :) + twój też nie jest najgorszy pewnie :> zaraz wpadnę , popaczam :>
UsuńCud, miód, malina <3 ^^ Loffffciam twojego bloga :> Liczę też że wpadniesz na: http://onedirection11111.blogspot.com/ -przypominam że jest konkurs i opublikowany 50 rozdział :]
OdpowiedzUsuńOwy mulat... Hahahah, zapowiada się świetnie! ♥
OdpowiedzUsuńWedług mnie ten rozdział jest geeenialny! ♥
I bardzo zachęcający, więc ogromny plus dla Ciebie! :)
Nie mogę się doczekać dalszych losów Kamili, "owego mulata" i innych! :D
Pozdrawiam ciepło i życzę dalszej weny! ♥
marrymeharrystyles.blogspot.com/
haha :* dziękuje :)
UsuńZarąbisty rozdział <33
OdpowiedzUsuńZakochałam się w tym blogu :D
A ten rozdział jest strasznie ciekawy, masz wspaniały styl ;*
Z niecierpliwościom czekam na ciąg dalszy przygód Kamili :)
Serdecznie zapraszam na mojego bloga o 1d na:
milosc-niejedno-ma-imie.blogspot.com :)
dziękuję :)
UsuńHeheszky, genialny. :O
OdpowiedzUsuńhttp://ximfine.blogspot.com/ ~ zapraszam na I rozdział.
dziękuję :)
UsuńZ góry przepraszam za spam.
OdpowiedzUsuńZa każdym razem zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam ? Czy postąpiłam słusznie odchodząc ? Zostawiając Go samego ? Miłość – uczucie, silniejsze niż śmierć, a jednak, ruszyłam przed siebie, nie zważając na Jego uczucia i potrzeby.
Szłam długim, beżowym korytarzem, zbliżając się do odpowiedniego pokoju, w którym aktualnie przebywał On. Stanęłam przed drzwiami i podniosłam rękę by zapukać, zawahałam się i cofnęłam dłoń. Opuściłam głowę i zakryłam twarz włosami, aż poczułam słoną łzę na policzku. Blado się uśmiechnęłam, gdy usłyszałam Jego śmiech. Zrozumiałam, że nie mogę wrócić. Nie teraz, kiedy ma dziewczynę i jest wreszcie szczęśliwy. Wolno obróciłam się na pięcie i ponownie zrezygnowałam z ujrzenia Jego zabójczego uśmiechu i błyszczących, niebieskich oczu. Otarłam kolejne łzy, spływające po mojej twarzy i schowałam palce we włosach.
ZAPRASZAM NA MOJEGO NOWEGO BLOGA:
negatywy-uczuc.blogspot.com
spoko .
Usuńświetny blog! <3
OdpowiedzUsuńhttp://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na moje nowe ff z Justinem Bieberem:)
dołączyłam do Twoich obserwatorów, liczę na to samo:)
ps. możesz mnie informować:)